Obiady do pracy — jak je ogarnąć bez gotowania co wieczór 0
Obiady do pracy w pojemnikach – gotowe porcje na cały tydzień

Obiad do pracy zwykle wygląda tak: w niedzielę powstaje plan na pięć dni, w poniedziałek działa, we wtorek jeszcze się trzyma, a w środę ktoś schodzi po kanapkę na dół. Problemem rzadko jest brak chęci — częściej to, że plan zakłada gotowanie codziennie wieczorem po pracy. Poniżej trzy sposoby, które realnie się bronią, plus praktyka: co znosi transport, jak odgrzewać bez mikrofalówki i czego nie pakować w poniedziałek na czwartek.

W skrócie: nie planuj pięciu różnych dań. Ugotuj jedno na dwa dni, jedno weź w słoiku, jedno kup gotowe i świeże. Dania w sosie znoszą transport najlepiej, panierowane i sałatki z majonezem — najgorzej.

Dlaczego plan na tydzień zwykle się sypie

Najczęstsza przyczyna to nadmiar ambicji. Pięć różnych obiadów oznacza pięć wieczorów przy garnkach i pięć list zakupów — przy dwóch osobach pracujących to się po prostu nie domyka. Druga przyczyna jest bardziej prozaiczna: jedzenie po trzech dniach w lodówce przestaje smakować, więc czwartkowy pojemnik ląduje w koszu i cały wysiłek idzie na marne.

Działa podejście odwrotne: mniej dań, więcej powtórzeń, różne źródła. Jedno danie ugotowane z zapasem na dwa dni, jedno gotowe do podgrzania z zapasu w szafce, jedno świeże kupione po drodze. Wtedy żaden dzień nie zależy od tego, czy wczoraj starczyło czasu na gotowanie.

Trzy sposoby, które się bronią

Gotowanie z zapasem — jedno danie w większym garnku, podzielone od razu na porcje do pojemników. Sprawdzają się gulasze, potrawki, chili, zupy i wszystko, co ma sos. Koszt: jeden wieczór zamiast pięciu.
Zapas w słoikach — dania pasteryzowane stoją w szafce miesiącami i nie zajmują lodówki. Bierzesz rano jeden słoik i masz obiad, nawet jeśli poprzedni wieczór nie wyszedł zgodnie z planem. To rozwiązanie awaryjne, które ratuje najwięcej dni.
Świeże wyroby na sztuki — kotlety, gołąbki, krokiety czy pierogi kupowane na dany dzień. Zero gotowania, a jedzenie smakuje jak domowe, bo nim jest. Dobre na dni, w których wiadomo, że wieczorem nic się nie ugotuje.

Co dobrze znosi transport, a co nie

To wiedza, którą zwykle zdobywa się przez rozczarowanie w porze obiadowej. Skrót:

Znosi bardzo dobrze — wszystko w sosie: gulasze, pulpety, potrawki, bigos, fasolka, gołąbki. Sos chroni mięso przed wysychaniem przy odgrzewaniu, a dzień w lodówce zwykle im służy.
Znosi dobrze — kasze, ryż, ziemniaki, warzywa gotowane, zupy kremy. Pakuj skrobię osobno od sosu, jeśli masz dwukomorowy pojemnik.
Znosi słabo — panierowane kotlety i krokiety. Nadal są dobre, ale panierka mięknie; jeśli masz dostęp do piekarnika albo opiekacza, odzyska chrupkość. W mikrofalówce nie odzyska.
Nie pakuj z wyprzedzeniem — sałatek z majonezem, potraw z surowym jajkiem, ryb. To rzeczy do zjedzenia tego samego dnia, przewożone w torbie z wkładem chłodzącym.
Makaron — osobna kategoria kłopotów. Ugotowany dzień wcześniej wchłania sos i staje się papkowaty. Jeśli musi być, gotuj go bardzo al dente i przelej zimną wodą.
Pulpety z indyka w sosie koperkowym w słoiku 540 ml
Zapas, który stoi w szafce
Pulpety z indyka w sosie koperkowym 540 ml
Pięć pulpetów w jasnym sosie na warzywach. Pasteryzowane, więc nie zajmują lodówki — przekładasz do pojemnika i masz obiad na jeden dzień.
Sprawdź →

Pomysły na obiad do pracy — na ciepło

Dania, które przetrwają noc w lodówce i podgrzewanie w biurze, bez tracenia smaku:

Kasza z warzywami i kurczakiem — kasza gryczana albo jęczmienna, podsmażona cukinia i papryka, kawałki piersi. Jedna patelnia, dwie porcje, dobrze znosi odgrzewanie.
Dania jednogarnkowe — gulasz, potrawka z indyka, chili z fasolą, leczo. Gotujesz raz, dzielisz na pojemniki, część mrozisz. Im dłużej stoją, tym lepiej smakują.
Pulpety albo klopsiki w sosie — z ryżem lub ziemniakami. Sos sprawia, że mięso nie wysycha przy podgrzewaniu; to jedno z najpewniejszych dań na wynos.
Zupa krem — pomidorowa, dyniowa, z soczewicy. Wlana rano do termosu nie wymaga w pracy niczego poza łyżką.
Kaszotto — kasza duszona jak risotto, z pieczarkami i szpinakiem albo z dynią. Sycące danie bez mięsa, które nie rozgotowuje się przy odgrzewaniu tak jak makaron.
Warzywa z piekarnika — cukinia, papryka, bataty i ciecierzyca pieczone na jednej blasze, z kawałkami indyka albo tofu. Jedno pieczenie daje dwie, trzy porcje.
Gołąbki, bigos, fasolka — klasyka, która wręcz zyskuje na przegryzieniu się przez noc. Do tego kromka chleba i obiad jest kompletny.

Pomysły na obiad do pracy — na zimno

Kiedy w biurze nie ma mikrofalówki albo po prostu nie chce się grzać:

Sałatka z kaszą lub ryżem — kasza, ciecierzyca, pomidorki, ogórek, feta i oliwa. Sycąca, nie więdnie do południa, dobrze znosi wstrząsy w plecaku.
Tortilla albo wrap — z kurczakiem, tofu lub wędliną, z warzywami i sosem jogurtowym. Zawinięta w papier trzyma formę i je się ją bez sztućców.
Sałatka makaronowa — makaron ugotowany bardzo al dente, przelany zimną wodą, z pesto albo winegretem zamiast majonezu. Tak przygotowany nie skleja się do następnego dnia.
Pieczywo z dodatkami — dobry chleb na zakwasie, pasta z fasoli albo jajek, wędlina, warzywa. Jako drugie śniadanie albo lekki obiad w dzień, w którym i tak nie ma przerwy.

Zasada wspólna dla obu grup: sos i dressing pakuj osobno, w małym słoiczku. Sałatka polana rano do południa zamienia się w coś zupełnie innego, niż planowałeś.

Jeśli zależy Ci na lżejszym zestawie, prostą zasadą jest podział pojemnika na trzy części: połowa warzywa, ćwiartka źródło białka (mięso, jajko, ciecierzyca, tofu), ćwiartka kasza lub ryż. Taki obiad syci do wieczora i nie powoduje popołudniowego zjazdu energii, który po ciężkim posiłku potrafi wykasować całą drugą część dnia. Do tego drugie śniadanie — owoc, garść orzechów albo jogurt — żeby przerwa obiadowa nie zaczynała się od wilczego głodu.

Jak odgrzewać — z mikrofalówką i bez

W mikrofalówce grzej krócej, ale dwa razy: półtorej minuty, wymieszaj, jeszcze minuta. Jedno długie grzanie wysusza brzegi i zostawia zimny środek. Przykryj pojemnik pokrywką ustawioną luźno albo talerzykiem — para zatrzymana w środku robi robotę za sos.

Bez mikrofalówki zostają dwie drogi. Pierwsza to termos obiadowy: gorące jedzenie wkładasz rano i po pięciu godzinach jest nadal ciepłe. Termos trzeba wcześniej wyparzyć wrzątkiem, bo zimny stalowy wkład zabierze połowę ciepła. Druga to czajnik — słoik albo szczelny pojemnik zanurzony w misce z wrzątkiem na kilkanaście minut podgrzeje zawartość wystarczająco. Metoda nieelegancka, ale działa w każdym biurze.

Zupy najlepiej wozić właśnie w termosie — nie wymagają wtedy niczego poza łyżką, a przy okazji rozwiązują problem pojemników, które lubią przeciekać w plecaku.

Zupa krem z pomidorów w słoiku 540 ml
Do termosu, bez gotowania
Zupa krem z pomidorów 540 ml
Gładki krem w słoiku — podgrzewasz rano, przelewasz do termosu i sprawa obiadu jest załatwiona. Porcja na jedną osobę, bez dzielenia i odmierzania.
Sprawdź →

Przykładowy plan na tydzień

Plan oparty na zasadzie „jedno gotowanie, dwa zapasy". Do przestawienia pod własny grafik:

Poniedziałek i wtorek — danie ugotowane w niedzielę z zapasem, podzielone od razu na dwa pojemniki. Coś w sosie: gulasz, potrawka, fasolka.
Środa — dzień awaryjny: słoik ze spiżarni plus kasza albo ziemniaki ugotowane rano. Środa najczęściej rozwala plany, więc niech od początku nie wymaga niczego.
Czwartek — coś świeżego kupionego po drodze: kotlety, gołąbki albo pierogi, wystarczy odgrzać.
Piątek — zupa w termosie i kromka dobrego chleba. Najlżejszy dzień tygodnia, najmniej pracy rano.

Warto zostawić jeden dzień całkowicie niezaplanowany. Plan, który zakłada pięć na pięć, przy pierwszym poślizgu przestaje działać — plan na cztery dni przetrwa cały miesiąc.

Kotlety mielone gotowe, sprzedawane na sztuki
Świeże, na sztuki
Kotlety mielone (ok. 120 g/szt.)
Usmażone i gotowe do odgrzania — kupujesz tyle sztuk, ile potrzebujesz na dany dzień. Do kaszy, ziemniaków albo na kanapkę następnego ranka.
Sprawdź →

Pakowanie: pojemniki, torba, chłodzenie

Szklane pojemniki są cięższe, ale nie chłoną zapachów i można je wstawić prosto do piekarnika czy mikrofalówki. Plastikowe wygrywają wagą i tym, że nie tłuką się w plecaku — warto sprawdzić, czy mają oznaczenie dopuszczające podgrzewanie. Najważniejsza cecha jest jednak wspólna: szczelna pokrywka, najlepiej z uszczelką i zatrzaskami. Sos gulaszowy w plecaku to lekcja, którą pamięta się długo.

Jeśli między domem a biurem mija więcej niż dwie godziny, a w pracy nie ma lodówki, spakuj obiad do torby termicznej z wkładem chłodzącym. Dotyczy to zwłaszcza dań z mięsem, jajkiem i majonezem. Latem to nie ostrożność, tylko konieczność.

Zabierz też łyżkę i widelec z domu. Brzmi banalnie, ale to najczęstszy powód, dla którego dobrze zaplanowany obiad ląduje niezjedzony.

Najczęstsze pytania

Ugotowane dania mięsne i warzywne przechowuj do 3 dni, licząc od dnia gotowania. Ryby i potrawy z surowym jajkiem — maksymalnie 1-2 dni. Wystudź je przed włożeniem do lodówki i trzymaj w zamkniętych pojemnikach; ciepłe jedzenie wstawione do lodówki podnosi temperaturę wszystkiego wokół.

Najprościej termosem obiadowym: wyparz go wrzątkiem, wypełnij gorącym jedzeniem i zamknij — utrzyma ciepło przez kilka godzin. Alternatywa to zanurzenie szczelnego pojemnika lub słoika w misce z wrzątkiem na kilkanaście minut. Zupy sprawdzają się w tym trybie najlepiej.

Dania pasteryzowane w słoikach — do otwarcia nie wymagają chłodzenia. Poza tym wszystko, co da się zjeść w temperaturze pokojowej: kasze z warzywami, pieczywo z wędliną, owoce. Unikaj majonezu, ryb i potraw z jajkiem albo spakuj je w torbie z wkładem chłodzącym.

Na pięć dni nie — po trzech dniach jedzenie traci smak i zwykle kończy w koszu. Lepiej ugotować jedno danie na dwa dni, a resztę tygodnia oprzeć na zapasie w słoikach i świeżych wyrobach kupowanych na bieżąco. Można też ugotować podwójną porcję i połowę od razu zamrozić porcjami.

Wszystko, co ma sos: gulasze, pulpety, potrawki, gołąbki, bigos, fasolka. Sos chroni mięso przed wysychaniem, a wiele z tych dań po dniu smakuje wyraźniej. Najgorzej wypadają panierowane kotlety i makaron ugotowany z wyprzedzeniem.

Przy gotowym daniu ze słoika albo pojemniku przygotowanym wieczorem — dwie, trzy minuty. Cała oszczędność bierze się z tego, że decyzja „co dziś na obiad" zapada raz w tygodniu, a nie codziennie o siódmej rano.

Zapas do szafki znajdziesz w kategorii dania w słoiku, świeże wyroby na dany dzień w garmażerce domowej, a zupy do termosu — wśród zup w słoiku.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl